To tutaj było mi przeżyć najpiękniejszą jesień w moim dotychczasowym życiu. I to nie ze względu na pogodę, bo przecież nie dajmy się zwariować takie anomalie temperaturowe pod koniec października już się zdarzały. Ale dla tego, że mogłem ją w końcu poczuć. Mogłem się przekonać na własnej skórze jak to jest wstać o świcie i w promieniach porannego słońca podziwiać górskie doliny. W dzień brodzić w szeleszczących bukowych liściach a o zachodzie podziwiać złotą godzinę, która najsubtelniej jak tylko można, poprawiała saturację i tak już pięknego krajobrazu.
Czas, właśnie tego zawsze mi brakowało, aby dowiedzieć się w końcu, co to znaczy polska złota jesień.


















